Anon jest liberałem

liberał

Byłem wczoraj z bratem na tej słynnej prywatce z kucami, znajomymi mojego brata debila. Nimby nic, wiadomo, kuce z małych wiosek, piffko i dowcipasy co tam na kwejku było albo na innym fejsbuczku. Trochę wkurwiłem się, bo w pewnym momencie, gdy jeden seba zaczął gadać o tym, że może się dostać teraz szybciej do swojej mamełe i tatełe, bo są teraz nowe pociągi i droga nowa ze środków z UE. Mówię mu „ty wiesz, że to wszytko jest z haraczu ściąganego przez akcyzę i podatek dochodowy?”, a seba się śmieje i mówi mi „przecież to z unii jest”. Ale się wkurwiłem, wziąłem ręką wypierdoliłem stół na bok, te całe piffka się debilom powylewały, rzuciłem mu się do gardła, chwyciłem go za koszulę i krzyczę do niego „ty wiesz kurwa, co to jest podatek dochodowy i jak on wpływa na dystrybucję kapitału w społeczeństwie?”, a ten debil astmatyk zaczął się dusić kurwa ze strachu. Wziąłem i jebnąłem nim o podłogę, a do seb krzyczę „co kurwa jebane lewackie kurwy? wy byście murzyńskie knagi obciągnęli, byle by tylko wam euro parę dać”. Wtedy wbiegła jego babcia i krzyczy „Won syjonisto do Izraela”, a ja się odwracam i mówię jej „poglądy ekonomiczne są niezależne od wyznania, rasy czy nacji, są one pochodną tego, jaki typ człowieka sobą reprezentujemy”. Ta pobiegła do przedpokoju i wzięła słoik i krzyczała „ty skurwysynu, masz wodą święconą, będziesz mi tu Polskę niszczył”. A ja się jej nadstawiam i mówię „religia to opium dla ludu”. Wyszedłem zostawiając jebanego astmatyka, babkę lewaczkę i resztę zjebów. Wychodząc jebłem drzwiami i krzyknąłem „wy jebane lewacki, nic wam się ode mnie nie należy nic, oddajcie moje podatki lepiej kurwa”. tak krzyknąłem. I poszedłem.

Anon kupuje czapkę z daszkiem

pokemon

Jechałem kiedyś na ryby z kolegą, miałem wtedy 23 lata. Upał był niesamowity, więc poprosiłem ojca, by kupił mi czapkę z daszkiem, Decathlon mam niedaleko domu, więc myślałem, że tam pójdzie. Wracam do domu, pytam ojca czy kupił mi czapkę, a on że pewnie że kupił. W Decathlonie mówi, że były ale drogie, to mi kupił na bazarku. KUPIŁ MI KURWA ŻÓŁTĄ CZAPKĘ POKEMON Z PIKACZEM KURWA Z PRZODU I Z DOCZEPIANYM OGONEM Z TYŁU BO MU BABA POWIEDZIAŁA, ŻE TO JEST PO TO TEN OGON, ŻEBY KARKU NIE SPIEC NA SŁOŃCU!

Anon rzuca petardy

Za dzieciaka byłem u babci na święta, był to okres przedsylwestrowy, a ja przeżywałem akurat pierwsze zajawki z farejwerkami i petardami. Chodziłem po podwórku i sobie strzelałem takimi małymi gówienkami z oznaczeniem 201. Nagle ujrzałem zagrode z kurakami babele i pomyślałem, że fajnie by było wystraszyć pare kuraków, ale na te małe pipki się już uodporniły, bo kampiły przy płocie i patrzyły jak szczelam. Więc z swojego arsenału wyciągnąłem możliwie jak największego, grubego jak skurwysyn achtunga, które potocznie z sebkami nazywaliśmy CZACHA. Skurwiel był tak gruby, że ledwo się mieścił w moje małe łapki. xD Osłaniając się od wiatru, podpaliłem wielką, pomarańczową siarke, buchając mi prosto w ryj piekącym dymem. Natychmiast odrzuciłem czachę za płot, a te głupie kurwy kuraki pomyślały, że rzuciłem im coś do żarcia, bo dosłownie CAŁE JEBANE STADO się zbiegło do tej dymiącej petardy jak stado napalonych Wojtyłów do bezpańskiego dziecka. Zacząłem krzyczeć na kuraki NIEE IDIOCI NIE DZIOBCIE TEGO, UCIEKAJCIE, oczywiście nie posłuchały mnie, radośnie konsumując achtunga. Nagle jak pizgło basowym hukiem to kuraki rozbiegły się w losowych kierunkach, biegając w kółko po zagrodzie i gdakając na całą wieś. Niektóre miały w całości lub w połowie upierdolone dzioby, a w epicentrum wybuchu leżał jeden półmartwy kurak z naderwaną głową. xD Zanim echo po wybuchu przestało się roznosić, ja już oblany zimnym potem, szukałem kryjówki przed babele. Skryłem się za beczkami z paszą i zakryłem pustymi workami po pszenicy, zanim jeszcze zdążyłem się dobrze skryć, usłyszałem z podwórka jazgot babele JOK JO CIE ZNOJDE PIERUNIE PASKUDZIE MAŁY TO CI CHYBA ŁEB ODRUMBIE. Pół dnia przesiedziałem w mojej kryjówce zanim pod wieczór znalazł mnie tate, który śmiechał z całej sytuacji. Babele musiała ubić 5 kuraków z 15 i przez całe święta się do mnie nie odzywała, a mój arsenał został skonfiskowany aż do sylwestra. ;_;

Anon materializuje kebaby

skoro kebaby są do odebrania w dowolnych budkach świata, to lekko psuje moją ideę, ale pozwolę ją sobie przedstawić z lekkim nagięciem zasad.

moja wizja opiera się na mocy materializowania kebabów na samą o tym myśl, ile chcę i kiedy chcę. kłócę się z jakimś sebą na ulicy, seba chce mi nakurwić. już do mnie idzie, ale w moim ręku pojawia się kebab. przeciwnik natychmiastowo gubi się w swoim zdumieniu. skąd kebab? dlaczego? czy ma jakieś omamy, czy nastąpiło przed jego oczami ponadnaturalne zakrzywienie rzeczywistości? rzucam mu kebabem w mordę, chwilę jeszcze bawię się zaistniałą sytuacją, po czym na zakończenie materializuję mu w płucach ze 2 kebaby.
byłaby to moc na miarę ligi sprawiedliwych, przyjęliby mnie z pewnością, super moc kurwo + darmowe żarcie dla wszystkich, wiecie ile żre pierdolony superman? jedno podniesienie kilkutonowej ciężarówki to zapewne spalenie niewybrażalnej ilości kalorii, które skądś trzeba czerpać.

wyobrażam sobie w tym momencie scenę, gdzie rabusie okradają bank, wchodzę do środka w pelerynie przedstawiającej turecki specjał, mówię do bandytów ‚za chwilę będziecie mieli się Z PYSZNA’. Rabuś gdzieś za mną wyjmuje z kabury pistolet, nonszalancko odwracam się w jego stronę, zanim jest w stanie pociągnąć za spust, w jego stronę pędzi już kebab. warzywa wpadaają mu w oczy, a kawałek ciasta zagnieżdża się w lufie pistoletu, bandyta strzela z zapchanego gnata. wszystko wybucha, odchodzę z banku na tle ogromnej eksplozji, jak nigdy gdyby nic zajadając kebab

Anon osiąga apogeum piwniczenia

Anonki, chciałbym Wam opisać mój największy przegryw w życiu.

Był wrzesień, moment w którym osiągnąłem apogeum piwniczenia. Wieczorem, około godziny 19 zadzwonił do mnie kumpel z gimbazy, że organizuje spotkanie naszej starej paczki dzisiaj o 21 i żebym wpadł. Nie widziałem tych ludzi od 4 lat, więc zgodziłem się. Miały być jeszcze jakieś dupeczki, ale ich akurat nie znałem.

Poszedłem więc do łazienki, ogoliłem się, wziąłem prysznic. Nie miałem żadnych perfum, a mężczyzna powinien ładnie pachnieć. Moją uwagę przykuł odświeżacz do powietrza o zapachu sosny stojący przy kiblu. Wziąłem go i spryskałem się nim. Wygrzebałem jakąś koszulę, uprasowałem wszystko i byłem gotowy do wyjścia. Zahaczyłem o sklep monopolowy, gdzie kupiłem wódkę.

Gdy dotarłem na miejsce, przywitała mnie grupka około 10 osób. Ucieszyłem się na widok znajomych pysków. Jednak moją uwagę przykuła jedna dziewczyna. Była niebotycznie piękna, miała długie blond włosy, niebieskie oczy, ładnie podkreślone piersi, wzrost około 175 cm. Widziałem, że się na mnie patrzy, więc spanikowałem i zacząłem się witać ze wszystkimi w bardzo nerwowy sposób. Przy nowo poznanych dziewczynach nie wiedziałem jak się zachować, więc podawałem im ręce i całowałem w policzek.

Gdy doszedłem do niej, uścisnęliśmy sobie dłonie, ja się przybliżyłem by ją cmoknąć. Słyszę, jak nabiera powietrza i nagle zaczyna się krztusić. Nie wiedizałem o co chodzi, więc się jej pytam „Hehe, w porządku wszystko?”, ona powiedziała że tak, po prostu coś ją nagle zabolało przy oddechu (tak sobie myślę, że to mógł być mój zapach sosny, który jest bardzo duszący).

Rozeszliśmy się do pokoju, wystawiliśmy wódkę na stół i piliśmy. Na początku było trochę drętwo, ale z biegiem czasu (a raczej wypitego alkoholu) atmosfera się rozluźniła.
Postanowiłem spróbować szczęścia i podszedłem do niej, akurat siedziała sama. Usiadłem bardzo blisko niej, prawie się dotykaliśmy ciałami, siedziałem i się na nią patrzyłem z głupim uśmiechem. Nie wiem ile to trwało, ale myślę że z pół minuty. Ona się pyta „czy wszystko ok?”, a ja „Tak, hehe, spoko. Co tam?”. Okazało się, że dwa tygodnie temu zerwała z chłopakiem i jest jej źle. Trochę pogadaliśmy, poprosiła bym ją przytulił. Tak też zrobiłem. Siedzieliśmy tak przez jakiś czas, po czym ona powiedziała „Wiesz, lubię cię, jesteś bardzo tajemniczy, ale to mi się podoba”. Mi pała stała już w najlepsze, bardzo możliwe że to poczuła, bo kutacz oporowo przebijał się na zewnątrz. W końcu wstałem, poszedłem pogadać z kumplami. Minęło około 2h, byłem już konkretnie napierdolony, w pewnym momencie kumpel poprosił mnie, bym z nim poszedł do pokoju, by chwilę szczerze pogadać.

Siedzimy w tym pokoju, coś gadamy, on zarzucił, że widział mnie przytulającego się laską i pyta się, czy chcę ją zdobyć. Odpowiedziałem, że tak, ale również opisałem moją sytuację, czyli że nigdy nie trzymałem dziewczyny za rękę, przegrywam hardo i piwnica 24/7. Wydawał się być trochę zazenowany. Jednak po chwili spytał się mnie, czy wiem jak się całuje. Powiedziałem szczerze, że nie mam bladego pojęcia. Powiedział, że mi pokaże, to nie jest trudne, a ona może się zrazić, jak będę robił to chujowo. Jako że alkohol działał na dobre, zacząłem się z nim lizać. Nie wiem dlaczego, ale pała mi stanęła. Nie wiem ile czasu to robiliśmy, ale co jakiś cza przerywał i mówił „Powtarzaj za mną”. W końcu gdy skończyliśmy się lizać, zaproponował, że nauczy mnie jak zakładać prezerwatywę. Wyjął swojego kutasa (jemu też stał) i zademonstrował mi. Potem była moja kolej, tak też zrobiłem. Powiedział wtedy, że skoro już mamy gumy na sobie, to musimy to wykorzystać. Powiedział żebym mu wsadził w dupę, bo to prawie jak cipa dziewczyny tylko bardziej ciasna. Pomyślałem, że w sumie ok, przynajmniej będę wiedział mniej więcej jak to wygląda i nie będzie zaskoczenia. Zacząłem go jebać w ten odbyt. Jebię go tak z 10 minut i w tym momencie stała się rzecz straszna. Otwierają się drzwi, zapala się światło i widzę jak w drzwiach stoją trzy osoby: kumpel, koleżanka i właśnie ona. Ja tkwię z kutasem w jego dupie, spanikowałem i krzyczę do niej „To nie tak jak myslisz, my tylko ćwiczyliśmy żebym nie odjebał kaszany jak się będę z tobą lizał i ruchał”. Popłakała się. Kumpel, który wszedł (organizator imprezy), podszedł do mnie, zajebał mi sztukę w mordę, a potem temu którego grzmociłem w odbyt. Kazał nam wypierdalać. Kumpel zabrał nam ubrania i wyrzucił przez drzwi na klatkę. My szliśmy całkiem nago przez całe mieszkanie, wszyscy się na nas patrzyli. Byłem załamany, płakałem, że dałem się w to wciągnąć. Krzyczeli przy tym „Umyj kurwa dupę”, myślałem że to była aluzja do seksu analnego, jednak okazało się, że podczas mojego jebania puściły mi zwieracze i zesrałem się na łóżko, po czym w to usiadłem i rozsmarowałem sobie na półdupkach. Gdy ubraliśmy się na klatce i wyszliśmy z niej zacząłem przeklinać i wyzywać tego pedała, on mi zarzucał że to ja chciałem i go zmusilem. Nie wytrzymałem i jebnąłem mu w mordę, po czym jeszcze przekopałem pedryla. Naplułem na niego i poszedłem do domu.
Od tamtej pory, gdy idę ulicami mojego miasta (robię to bardzo rzadko z racji na ta sytuację), moi rówieśnicy patrzą się i śmieją się ze mnie, wyzywając od pedałów. Nawet historia ta doszła do moich rodziców, myślałem że mnie wydziedziczą, ale zaklinalem się, że nie jestem pedałem i to nie tak jak myślą.
Jestem spalony, anonki. Nie dostałem się na żadną uczelnię, a to była moja szansa na wyrwanie się z tego miasta i zaczęcia żyć na nowo.
Cóż, może za rok…

Anon stracił okazję

Anon mógł zaliczyć

Wchodząc dziś do mieszkania, natknąłem się na klatce schodowej na lekko podpitą, elegancko ubraną kobietę. Na moje oko miała jakieś 40 lat. Gdy próbowałem ją wyminąć złapała mnie za kurtkę, przyciągnęła do siebie tak, że nasze czoła prawie się stykały i wysyczała mi prosto w usta: „zerżnij mnie”. Oniemiałem, na początku pomyślałem, że się przesłyszałem. Jednak ona powtórzyła po raz kolejny rozwiewając moje wątpliwości. Po chwili konsternacji wyrwałem rękaw z jej dłoni i pobiegłem po schodach do mieszkania. Nie wiem czemu, ale jeszcze nigdy wcześniej nie byłem tak przerażony. Nogi trzęsły mi się jeszcze 15 minut po zamknięciu drzwi na cztery spusty. Dopiero teraz dotarło do mnie, jak bardzo zjebałem. Zdążyłem już co prawda trzykrotnie zwalić konia pod wspomnienie tej sytuacji, która z traumatycznej zamieniła się dziwnie w jedno z najbardziej podniecających i seksualnych przeżyć w całym moim życiu. Dlaczego tak postąpiłem?

Anon częstuje papierosem

Anon częstuje papierosem

na miasto imprezie podeszła do mnie dziewczyna która była z chłopakiem i spytała się czy nie poczęstuję jej papierosem
spojrzałem się na nią, wyjąłem paczkę i powiedziałem: jasne, ale pod warunkiem że weźmiesz go sobie ustami
i wsadziłem fajkę w dziurkę od chuja
ona tak się troche skrępowała, popatrzyła na swojego sebe po czym podeszła i zaczęła smyrać mnie językiem po naplecie wyciągając fajkę
wróciła do chłopaka z papierosem w ustach, a on zauważając że to marlboro zapytał się mnie czy on też może dostać
przytaknąłem i załadowałem kolejnego szluga do cewki, tym razem wsadziłem go nieco głębiej co by chłopak się wysilił
seba rozejrzał się dookoła i szybko uklęknął przed moim fiutem, próbował z lewej strony, od dołu, z góry, nie mógł złapać filtra zębami
kiedy chciał pomóc sobie rekoma skarciłem go mówiąc, że wyglądało by to pedalsko, jego dziewczyna przytaknęła
w końcu seba wyciągnął papierosa i odszedł z loszką trzymając się za ręke
chciałem zaproponować ogień ale wątpie by chcieli odpalać fajki zapalniczką wystającą z odbytu
to były czasy

Anon jest na wiejskim weselu

„Jest wesele w Polsce „dż” i 3 „DJów” (największe chuj oszustwo na weselach, wszystko puszczane z winampa albo z minidysków, oczywiście pełne udawanie że się jest hehe muzykiem i gra na hehe klawiszach najlepsze).
Wesele wiejskie pełną gębą więc zamiast wódy polali ‚muzykantom’ bimbru. Ja tego gówna nie piłem (inb4 wielki fan bimberku, sam robię, ale jak ktoś napierdala go na handel a nie dla siebie czy znajomych to nawet mi go nie żal i nie chce wiedzieć co tam jest) und z dwojga złego polewam sobie podrabianą wude marki „SEBA I KLAUDIA 2012″.
Godzina 24:00, te słynne oczepiny. Z trzech muzykantuw jeden poszedł spać pod stołem, drugi wyjebał gdzieś na dwór i już nie wrócił, trzeci, ten „najtrzeźwiejszy” nagle wyłączył muzykę i z dupy do mikrofonu „ŁAPIEMY SIE ZA RENCE I SIE KRECIMY”. Janusze i Grażyny sczaili aluzje i sami zrobili to pogańskie łapanie welonu i muchy, DJ NORBI tylko nadzorował wszystko swym czujnym najebanym okiem ze sceny.
Przyszła kolej na drugą zabawę.
NORBI: „PROSZĘ DWA KRZESŁA”, drużbowie postawili 2 na środku sali.
„A NIE TRZY”. Dostawili jedno.
„A NIE DWA”.
I w tym momencie ktoś z sali krzyknął „pan jest pijany”, czego urażona duma Norbiego nie mogła zdzierżyć, więc skwitował to mówiąc na całą mordę do mikrofonu: „JA TO PIERDOLE TO WESELE, JA NIE JESTEM FRAJEREM ŻEBY MNIE NAZYWAĆ PIJANYM, DO KOŃCA WESELA LECĄ WOLNE PIOSENKI”
JA JEBE TYLE CHŁODU xD
Gdy Janusze zaczeły podwijać rękawy to wiedziałem że będzie niezła inba. Ale DJ NORBI wylatujący na kopach z remizy i głośniki lecące przez okno najlepsze xD”

Anon to Pan Kupa

>idz z jednym z niewielu kolegow na 2 impreze w zyciu
>poznaj kilka osob, zacznij sie bawic
>upływa kilka godzin, seby zaczynaja juz byc lekko wstawione, ty nie pijesz bo masz slabo glowe
>zaczynasz gadac z pijano loszko, i ja nawet rozsmieszasz
>widzisz jak jeden seba patrzy się na ciebie z zazdrością
>seba bierze poduszke, laduje ja pod koszule, nabiera powietrza do ust wybrzuszajac policzki i zaczyna cię parodiować
>wszyscy się śmieją, nawet ta loszka z ktora gadales
>robisz się czerwony, i zacyznasz pocic
>podchodzisz do seby i probojesz mu wyjasnic, ze masz chorą tarczyce i to nie twoja wina, ze jestes gruby
>seba wysłuchuje cie, po czym udając zdziwienie krzyczy „jak to masz chory odbyt i nie możesz srać? To cała twoja kupa gromadzi się w twoim brzuchu?”
>wszyscy strasznie się śmieją
>jesteś czerwony i spocony jak świnia
>próbojesz się odegrać mówiąc żartem „hehe, ale to lepiej niż miec hemoroidy jak ty, hehe” i robisz krzywy uśmiech
>seba odpowiada „jakoś wczoraj jak chciałeś mi je wylizac to ci nie przekszkadzało xD hehehehe, panie kupo heheheh”
>wszyscy się śmieją i powtarzają „pan kupa, hehehe”
>jesteś czerwony jak jebany burak, pot spływa z ciebie wiadrami, masz ochotę wyskoczyć przez okno
>udajesz, ze cie to nie rusza i ze sie z tego smiejesz
>seba dalej zaczyna cie parodiowac, krzyczac „jestem pan kupa, dajcie mi berło!”
>wychodzisz do innego pokoju i uciekasz po 10 minutach do piwnicy
>nie wychodzisz do dzisiaj(inba w sobote), dopiero teraz odwazyles sie to napisac

Pasta o orangutanie

Pasta o orangutanie

Nie wiesz co zrobić ze swoim życiem? KUP SOBIE, KURWA, ORANGUTANA! Tak, kurwa, owłosionego orangutana, nie mówimy tu o jakiejś pierdolonej kapucynce czy innym jebanym szympansie. Nie pytaj mnie skąd masz go wziąć, bo to nie mój problem. Orangutana nazwij Clyde (to nie podlega żadnej dyskusji, wszystkie orangutany mają na imię Clyde – nie pytaj dlaczego, tak działa życie). Zacznij bujać się z orangutanem po mieście, zabieraj go dosłownie, kurwa, wszędzie: do klubów/pubów, parków, na rynek, dworzec, WSZĘDZIE! Z czasem ludzie zaczną zwracać na Ciebie uwagę, zaczepiać i pytać o małpę, nie spierdol tego! – narób sobie masę znajomych, każdy będzie chciał się pokazywać w towarzystwie kobiety z orangutanem. Za każdym razem kiedy powiesz coś śmiesznego, przybijaj z Clydem piątkę. Wśród Twoich nowych znajomych na pewno będą jacyś mężczyźni, którzy na pewno będą zwracać na Ciebie uwagę, bo ruda dziewczynka, która pokazuje się w towarzystwie orangutana jest co najmniej intrygująca. Tego też nie spierdol, ruchaj Twoich nowych znajomych na wszystkie możliwe sposoby (niekoniecznie na dwa baty z orangutanem). Kiedy już zrobi się o Tobie głośno znajdzie się ktoś, kto da Ci pracę, może nawet zaproszą Cię do telewizji. Mając pracę będziesz miała zdolność kredytową, pożycz jak najwięcej pieniędzy, małpę sprzedaj do cyrku i spierdalaj do jakiegoś ciepłego kraju, z którym Polska nie ma umowy o ekstradycję. Następnie idź na piękną plażę, spójrz w błękit oceanu i krzyknij: „Wygrałam w życie!”.