Amerykański anon próbuje trollować Eurobiedaków

Amerykański anon próbuje strollowa Eurobiedaków

Amerykański Anon:
To sekcja z warzywami i owocami w przeciętnym amerykańskim supermarkecie. Pobijcie to eurobiedaki!

Niemiecki Anon:
> Warzywa i owoce w amerykańskim supermarkecie
> Nikogo tam nie ma
Ameryka 10/10

Anon walczy z paladynem

No elo anoni, dzisiaj znowu miałem problemy jako ten słynny wyjęty spod prawa. W sumie już zupełnie śmiecham, jak zupełnie nieudolne są te wszystkie zakony, straże i tak dalej, że niby wszyscy wiedzą, że trzeba mnie zbagietować bo czarnoksiężnik i recydywista, a nadal policja nicz nie może zrobicz. No w każdym razie ostatnio postanowiłem inbowo zaryzykować i znalazłem świeżego trupa (żeby realna nekromancja działała to trzeba mieć świeżego, bo potrzebna jest w ciele dusza, którą by można zniewolić, a takie warunki się zastaje tylko krótko po śmierci denata, bo potem to świadomość orientuje, że może mieć wyjebane we wszystko i fajnie jest wtedy), którego przerobiłem na swojego sługę. Co więcej, zamiast chodzić ze śmierdzącym zombiakiem, skutecznie zeszkieletowałem mojego nowego anonka, żeby było estetyczniej i milej, poza tym jak nie cuchnie to łatwiej takiego gdzieś skitrać. No ale jednak aura magiczna pozostaje i dzisiaj napatoczyłem się na pierdolonego paladynka, który chce zniszczyć ten pierdolony wortal nekromancja. Jeden chłodny dynamiczny krótko cięty blondyn w lśniącej zbroi i jakaś banda jego przydupasów – taka ekipa chciała mi napierdolić, jak sobie po prostu szedłem po trakcie. Z tymi paroma przydupasami to zaraz szkielet dał sobie radę, bo nie wiedzieli jak z czymś takim walczyć i zaraz został dany dla nich wpierdol i leżeli na glebie. No ale gorzej z tym w zbroi. Podchodzi cweluch do mnie i się przedstawia
>Witam pozdrawiam jestem Mikaal Dapibus, paladyn zakonu Białych Rycerzy
a ja tylko
>elo
i odwróciłem głowę. Sprzedał mi blachę w potylicę i mówi
>słuchaj mnie bo ci nie dam łaski nawrócenia
Coś tupnąłem, coś mruknąłem, a tymczasem mój szkielet zebrał kości do kupy, chwycił za trąbkę i pizgnął mu piękne 440Hz prosto na ucho xD Śmiechłem hardo, że udał mi się plan, ryknąłem na wykopka
>dobre kości i wapno będą dane tobie xD
Sprzedałem mu lepę na pizdę, rozbroiłem (jutro gdzieś opchnę całkiem zajebiste miecz i tarczę, oba mają naprawdę niezłe runy różnego rodzaju, za to ten pancerzyk to chyba nawet sobie zostawię, bo całkiem lekki i zgrabny, a wygląda ebin 21/37), grzecznie zwróciłem się do mojego marionetkowego kolegi
>dziekuje pan szkielet
rozwiązałem zaklęcie, żeby nie było więcej takiego przypału i poszedłem dalej przechodząc ponad ogłuszonymi gówniakami

Anon wychodzi na dziewczyny

JAK JESTEM W DOMU RODZINNYM I GDZIEŚ WYCHODZĘ TO MÓWIĘ
– MAME WYCHODZĘ
A MAME SIĘ ZAWSZE PYTA
– A GDZIE IDZIESZ?
A JA CZASEM WALNĘ ŻARTEM
– A NA DZIEWCZYNY IDĘ HEHE
I MAME I RESZTA OBECNYCH PRZY ROZMOWIE DOMOWNIKÓW/GOŚCI TEŻ SIĘ ŚMIEJE
-HEHEHEHE
I TAK ŚMIEJEMY SIĘ RAZEM A POTEM JA WYCHODZĘ I PŁACZĘ PO CICHU

Anon nie lubi wesel

Wesela w Cebulandii to zwyczajna bieda umysłowa, tak dla polaczków wygląda bogactwo, tak dla Karyn wygląda bycie księżniczką. styropianowe kolumny korynckie i sztuczne marmury w sali weselnej stylizowanej na szlachecki dworek przy obwodnicy, najdroższa opcja u najtańszego fryzjera w mieście, błyszczące lukrowe suknie i niedopasowane garnitury. ale żeby nie było snobistycznie i żeby wprowadzić trochę luzu to śmieszny wodzirej z zabawnymi grami, znajoma Karyna z technikum miała i poleca, a teraz to podobno ma wszyty esperal więc na pewno się sprawdzi, dużo wódki bo hehe polak musi się napić, schabowe, rosół, dewolaje i frytki też żeby było na bogato. sesja zdjęciowa w łazienkach, jak królowie 300 lat temu, ale najlepiej też śmieszna bo w końcu młodzi jesteśmy, wszyscy mi mówią że jestem wyjątkowa, szalona i że nie można się ze mną nudzić, chcę żeby to było widać na zdjęciach.
w efekcie „najważniejsza noc w życiu” to napierdoleni, wąsaci wujkowie i kuzyni w błyszczących garniturach tańczący do aisza lekatemua i trzy lata spłacania kredytu.

Anon ma trudnego ojca

>ojciec wbija mi się do pokoju, puszcza bąka i krzyczy ŁAP PÓKI CIEPŁE
>w dzieciństwie, w niedzielę jak w wieczorynce był kaczor donald i pojawił się miki to tata mówił „znów ta uszata kurwa”
>tata wbija mi się do pokoju i mówi „jest poważna sprawa synek”, ja się pytam jaka a on „ktoś podjebał ziarno świętego izydora”
>gdy kłócę się z ojcem to on „czoper, nie peniaj kolargola”
>jak ktoś coś spierdoli albo źle zaplanuje mój stary krzyczy NO KURWA CO ZA PIZDANTE MATEUSZE
>ja do ojca „jem kupe” a on do mnie GÓWNA GÓWNA SĄ OKRĄGŁE I BRUNATNE
>mój stary robi kupe i pali szlugi jednocześnie, smrut jest potem w kiblu niesamowity

Anon zamieszcza historyczny obrazek

anon zamieszcza historyczny obrazek

> Jedyna rzecz którą będzie okupował to McDonalds.

Anon udaje się w podróż do Ameryki

anon udaje sie w podroz do ameryki chlodnepastypl

> Ja
> Odwiedzam przyjaciela który mieszka w Ameryce
> Odbiera mnie z lotniska Pickupem
> Naczepa jest pełna spluw i amunicji
> Wielu amerykanów tak robi bo moja dróga poprafka
> Każdy dom jest obwieszony amerykańskimi flagami. Przyjechałem na miejsce a tam wielka statua Jezusa,
> Czuję głodny człowiek, więc trzeba coś zjeść. Kolega od razu proponuje McDonalds.
> Kolejka samochodów opancerzonych do McDonalds bo ulice takie pełne broni i strzelaniny.
> Każde miejsce przy oknie ma wbudowany karabin maszynowy.
> Otyli wieśniacy w Fordach Rangerach podjeżdżają koło nas i zaczynają rzucać bibliami przez okno.
> McDonalds taki pełny. Ludzie dosłownie walczą żeby się dostać do środka.
> W końcu nas wpuścili i idziemy zamówić.
> Patrzę na zegarek, a tam 9:11.
> Hymn narodowy z każdego głośnika.
> Ludzie padają na kolana płacząc i modląc się.
> Ludzie strzelają z karabinów w powietrze.
> Trwa to 10 minut, a później wszyscy zaczynają strzelać do siebie.

Nigdy tam nie wrócę /b/.

Pasta o butach i Cejrowskim

Zima idzie a ja w starych adidasach już miałem dziurę taką, że można było 2 palce wsadzić więc po miesiącu wyrzeczeń dzięki którym zaoszczędziłem pieniądze, poszedłem wczoraj do galerii handlowej kupić sobie porządne buty na zimę. W sklepie CCC znalazłem pic rel. Solidne wykonanie, przystępna cena, modny wygląd- nie zastanawiałem się długo. Wróciłem z butami do domu, pochodziłem w nich po pokoju, poprzeglądałem się w lustrze i czułem dobrze. Jeszcze je solidnie zaimpregnowałem, żeby nie przepuszczały wody i się nie niszczyły.
Dzisiaj poszedłem w swoich nowych butach na uniwersytet. Czułem się dzięki nim bardziej pewny siebie, jak siedziałem na korytarzu to nogi wyciągałem daleko, żeby ludzie lepiej widzieli jakie mam eleganckie buty.

Czy można zdjąć dziewictwo

Czy można zdjąć dziewictwo

Pasta o wędkarzu

Pasta o wędkarzu

„Mój stary to fanatyk wędkarstwa. Pół mieszkania zaj***ne wędkami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi haczyk czy kotwicę i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD bo myślała, że znowu hak w nodze.

Druga połowa mieszkania zaj***na Wędkarzem Polskim, Światem Wędkarza, Super Karpiem xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich kioskach w mieście, żeby skompletować wszystkie wędkarskie tygodniki. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych gazetkach ale teraz nie dosyć, że je kupuje to jeszcze siedzi na jakichś forach dla wędkarzy i kręci gównoburze z innymi wędkarzami o najlepsze zanęty itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypie**olić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wk***ił to założyłem tam konto i go trolowałem pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty typu karasie jedzo guwno. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę SUM, za naj***nie 10k postów.”

„Jak jest ciepło to co weekend zapie**ala na ryby. Od jakichś 5 lat w każdą niedzielę jem rybę na obiad a ojciec pie**oli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na studia to stary przez tydzień pie**olił że to dzięki temu, że jem dużo ryb bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.

Co sobotę budzi ze swoim znajomym mirkiem całą rodzinę o 4 w nocy bo hałasują pakując wędki, robiąc kanapki itd.

Przy jedzeniu zawsze pie**oli o rybach i za każdym razem temat schodzi w końcu na Polski Związek Wędkarski, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr niedostatecznie zarybiajo tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu klnąc i idzie czytać Wielką Encyklopedię Ryb Rzecznych żeby się uspokoić.

W tym roku sam sobie kupił na święta ponton. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał tylko już wczoraj go rozpakował i nadmuchał w dużym pokoju. Ubrał się w ten swój cały strój wędkarski i siedział cały dzień w tym pontonie na środku mieszkania. Obiad (karp) też w nim zjadł [cool][cześć]

Gdybym mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich ryb w polsce to bym wziął i zapie**olił.

Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na ryby w drodze wyjątku. Super prezent k***o.

Pojechaliśmy gdzieś wp*zdu za miasto, dochodzimy nad jezioro a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi podniecony. Rozłożył cały sprzęt i siedzimy nad woda i patrzymy na spławiki. Po pięciu minutach mi się znudziło więc włączyłem discmana to mnie ojciec pie**olną wędką po głowie, że ryby słyszą muzykę z moich słuchawek i się płoszą. Jak się chciałem podrapać po dupie to zaraz ‚krzyczał szeptem’, żebym się nie wiercił bo szeleszczę i ryby z wody widzą jak się ruszam i uciekają. 6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na wodę jak w jakimś j***nym Guantanamo. Urodziny mam w listopadzie więc jeszcze do tego było zimno jak sam sk***ysyn. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów w las i się sp***ział. Wytłumaczył mi, że trzeba w lesie pierdzieć bo inaczej ryby słyszą i czują.